Dziś opiszę wam historię 1 z dziewczyn która wysłała mi swoją historię :)
" Otwieram oczy i leniwie przeciągam się na łóżku. Zegarek na komórce wskazuje godzinę siódmą. Lipa. Trzeba wstawać i zbierać się do szkoły.
- Sylwia, pobudka! - słyszę z dołu chrypły głos mojej rodzicielki. - Szkoła czeka!
-Wiem!- odkrzykuję, choć wołałabym raczej wrzasnąć " To niech poczeka" bo mam nabytą alergię na to miejsce.
Nie, nie dokuczają mi problemy w nauce. jestem raczej piątkowo-szóstkową i to bez kucia. Ale szkoły nie cierpię! Serio! Po prostu czuje się tam jak freak. Totalny odczepieniec. A wszystko dlatego, że.. jestem ładna. Po chwili zjawia sie u mnie mama. Ma na sobie seksowny żakiecik i mejkap z prawdziwego zdarzenia.
-Co ty Sylwia? Jeszcze nie gotowa jesteś?- mówi i wciska mi w rękę nowiutką ultrakrótką kieckę.
potem szybciorem nakłada mi mejkap. Delikaty, ale zawsze. I prowadzi za rączkę do auta. Kiedy już jesteśmy pod budą, odpinam pasy, macham jej i wychodzę.
- Tylko zjedz dziś lekki obiad, do o czwartej masz sesję do katalogu z bielizną!- słyszę jeszcze matczyną radę, podobnie z resztą jak pół mojej budy.
"Wielkie dzięki mamuś" myślę sobie, nerwowo zaciskając pięść "cudowny pijar mi robisz, nie ma co"
Niestety, w moim szacownym elo i tak już prawie nikt nie gada.
- O, to ta modelka - słyszę za plecami głos jakiejś dziewczyny. - Rany! Patrz, jak zadziera nosa. Myśli że jest lepsza!
Prawda jest taka, ze wcale tak nie myślę. Ale w szkole koleżanki wiedzą swoje. Rozumiem, że mi zazdroszczą tyle że naprawdę nie ma czego. Jestem na diecie od czternastego rok życia, biegam na aerobik i parę godzin dziennie wdzięczę się do aparatu. A...no i nie mam kumpeli, bo na przyjaźń nie starcza czasu. Chłopaka tez nie posiadam. Nawet koledzy z klasy boją się do mnie zagadać. idę tak zamyślona korytarzem i nagle ŁUP! Dostaję czymś ciężkim w głowę. Z miejsca tracę grunt pod nogami i witam się z murawą.
-Co jest?! - wściekam się, rozmasowując czoło
-Oj, będzie guz! - mówi z przejęciem cudny kolo o niebieskich oczach. - Sorki za ten cios piłką. Celowałem do kosza
Przyglądałam mu się uważnie. Nie kojarzę facjaty, więc pewnie nowy i jeszcze o mnie nie słyszał. Ufff... co za szczęście
- Spoko, jakoś przeżyję. A ten guz jest mi nawet na rękę - rzucam ze śmiechem, bo jak zrobi się śliwka, to przez pewien czas sesje będę miała z głowy
-O, lol! No nie mogę! Jesteś pierwszą laską, której odpowiada fakt, że dostała w głowę- cieszy się. - Marek jestem. Dla przyjaciół Marko.
- Sylwia...Dla przyjaciół i dla całej reszty - odpowiadam i posyłam mu kolejnego smajla. Marko znowu się śmieje, a potem podaje mi rękę i pomaga podnieść się z murawy.
- Sylwia, a może dasz się zaprosić na colę i lody po szkole? Tak w rewanżu za tego guza.
Wiem, że powinnam odmówić, bo sesja, bo kalorie, ale wcale nie mam ochoty
- Zgoda - mówię wesoło
Wchodząc do klasy, mam jednak wątpliwości. Do końca zajęć Marko pewnie obada, kim jestem. Nie wiem, czy po tym, co usłyszy, przyjdzie na spotkanie ze mną. Ale co tam!
Po lekcjach czekam w umówionym miejscu. Mija pięć minut, dziesięć, kwadrans...Gdy tracę nadzieję zjawia się on.
- Ufff... Już się bałem, że cię nie złapię- mówi. - Zajęcia nam się przedłużyły, więc w końcu się z nich zerwałem. Nie chciałem zawieść takiej fajnej laski..."
by Sylwia lat 17 :)
Co o tym sądzicie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz